Fot. Stal Mielec
Zwycięzców się nie rozlicza, jednak po spotkaniu Lecha Poznań z Breidablikiem możemy powiedzieć, że dziś postawą „Kolejorza” jesteśmy zawiedzeni. Co prawda zespół Nielsa Frederiksena zdołał wygrać 1:0, ale wymagamy zdecydowanie więcej. Było zbyt wolno, zbyt mało intensywnie i zbyt często Islandczycy dochodzili do sytuacji strzeleckich.
Lech grał dziś w mocno zmienionym składzie, dość powiedzieć, że aż siedmiu zawodników zmienił Niels Frederiksen w porównaniu do pierwszej rywalizacji z Breidablikiem (7:1). Zostali w składzie tylko Bartosz Mrozek, Antoni Kozubal, Filip Szymczak oraz Mikael Ishak.
Ten ostatni jest strzelcem jedynego gola, który dziś padł na terenie mistrza Islandii po niezłym doskoku. Lech pokazał, że można gospodarzy przycisnąć, zagrać agresywnie na połowie rywala. I to zrobili podopieczni Frederiksena, lecz szkoda, że tak rzadko, bo aż prosiło się by mistrz Polski częściej grał w ten sposób.
Jak zagrali piłkarze Lecha? Bez szału. Największa szkoda, że zawodnicy, którzy mieli trenerowi Frederiksenowi najwięcej do udowodnienia zagrali poniżej oczekiwań. Niepewny był Wojciech Mońka, dla którego było to pierwsze spotkanie w sezonie. Źle wyglądał także Bryan Fiabema, nie robił różnicy i nie szukał gry jeden na jeden.
Słabiutko także wypadł Timothy Ouma, który oczarował wszystkich debiutem z Breidablikiem przy Bułgarskiej. Zagrał poniżej oczekiwań z Lechią Gdańsk, po obejrzeniu żółtej kartki został zmieniony jeszcze w pierwszej odsłonie i dziś również nie dawał zespołowi wiele. Podejmował złe wybory, regularnie notował straty.
Nie podobał mi się także Robert Gumny, który tym występem nie przybliżył się do pierwszego składu. Wydaje mi się, że pewniakiem wciąż jest Joel Pereira.
Ranking UEFA. Lech Poznań wycisnął komplet punktów
Dość o negatywach. To co można powiedzieć dobrego o zawodnikach Lecha, że zapunktowali maksymalnie. I to w zasadzie jest kluczowe, by na wczesnych etapach eliminacji europejskich pucharach wyciskać jak cytryna punkty rankingowe UEFA. „Kolejorz” mógł teoretycznie wyjść rezerwami po imponującej wygranej w Poznaniu, ale część kluczowych graczy rozpoczęła starcie na Islandii i finalnie mistrz Polski wygrał.
Dwa zwycięstwa dla polskiej ligi oznaczają dorobek 0,500 pkt rankingowego UEFA. Teraz Lech skoncentruje się na rywalizacji w ramach 3. rundy el. Ligi Mistrzów z Crveną Zvezdą. I tutaj zdecydowanie tak łatwo nie będzie…
Z pozytywów należy też wskazać, że Lech wreszcie zachował czyste konto, co w tym sezonie zdarzyło się po raz pierwszy. Z Cracovią „Kolejorz” stracił cztery gole, z Lechią Gdańsk trzy, z Legią dwa, a przeciwko Breidablikowi w pierwszym meczu jeden.
BREIDABLIK – LECH POZNAŃ 0:1 (0:1)
29′ Ishak
WIĘCEJ O POLSKIEJ LIDZE: