Fot. Legia Warszawa / Mateusz Okraszewski
W poprzednim sezonie nader często powtarzaliśmy, że Legia Warszawa w finale Pucharu Polski gra o uratowanie sezonu. O dużą kasę. O grę w europejskich pucharach. O dobrą przyszłość. Kilka miesięcy później sytuacja się powtarza – znów starcie w Pucharze Polski z Pogonią urasta do miana piekielnie istotnego w perspektywie całego sezonu. Z tą różnicą, że wówczas był to finał rozgrywek, a teraz mówimy o pierwszej rundzie dla warszawiaków.
To doprawy niezwykłe, w którą stronę poszła Legia Warszawa. Klub, który najpewniej zanotuje piąty sezon bez mistrzostwa Polski (aktualne szanse na triumf wynoszą 3% – za football meets data). Aktualnie Legia nie przekonuje. Zarówno gra wygląda bardzo blado, jak i wyniki, które w ogólnie nie bronią trenera Edwarda Iordanescu.
Dość powiedzieć, że Legia w tym sezonie rozegrała 23 mecze. Ile wygrała? Ledwie 11… Znakomity bilans wygranych spotkań (48%) notuje rumuński trener, który przychodził z jasnym celem – zdobyć z Legią mistrzostwo. Tymczasem już w październiku można stwierdzić, że jest to praktycznie niemożliwe, a do tego nastroje dookoła klubu są – mówiąc oględnie – nieciekawe.
Jakiś czas temu Iordanescu wyszedł przed szereg sygnalizując, że jeśli dla klubu tak będzie najlepiej, to on się odsunie. Złoży rezygnacje, nie widząc sensu prowadzenie tego projektu. Miało to miejsce po trzeciej porażce z rzędu, kiedy Legia poległa z Zagłębiem Lubin (1:3). Później z kolei „Wojskowi” dość niespodziewanie wygrali z Szachtarem Donieck (2:1) w Lidze Konferencji i podzielili się punktami z Lechem Poznań (0:0) w hicie kolejki. Te dwa mecze, a zwłaszcza ich przebieg, wcale nie ugasiły pożaru.
Kluczowe słowo „kiedy”
Większość kibiców Legii domaga się zmiany trenera. W publicznej debacie nie dominuje słowo „czy”, lecz „kiedy”, bo każdy zdaje sobie sprawę, że związek Legii z Iordanescu nie ma przyszłości.
I tutaj dochodzimy do czwartkowej rywalizacji z Pogonią Szczecin, która wyrasta na spotkanie o gigantycznej wadze. Jeśli Legia (co bardzo możliwe) nie poradzi sobie z „Portowcami” i odpadnie już na etapie 1/16 finału, to dojdziemy do szczytowego momentu eksplozji, kiedy kibice będą chcieli głowy trenera, a Legia pożegna się z jedynym trofeum w tym sezonie, nie licząc oczywiście Superpucharu Polski.
Jeśli jednak Legia ten mecz przepchnie i wywalczy awans, to będziemy czekać na najbliższe niepowodzenie, a terminarz nie rozpieszcza. Dodajmy, że Legia przed listopadową przerwą na kadrę gra jeszcze z Widzewem Łódź (wyjazd), Celje (wyjazd) i Bruk-Betem (dom).
Jeśli Edward Iordanescu chce wyjść z tego kryzysu cało, to poza awansem do 1/8 finału powinien postarać się o dwa zwycięstwa w lidze, by przewaga do pierwszego Górnika stopniała (obecnie wynosi aż 10 punktów). Z pewnością każdy punkt z Celje byłby także bardzo ważny, bo po dwóch spotkaniach w tegorocznej edycji Ligi Konferencji Legia ma na koncie 3 punkty.
Mecz przy Łazienkowskiej między Legią Warszawa a Pogonią Szczecin w najbliższy czwartek 30 października o godz. 21:00. Faworytem tego starcia wydaje się ekipa ze Szczecina, za którą 3 mecze bez porażki, w tym wygrana z Cracovią (2:1) i remis z Lechem (2:2)