Fot. Cracovia
Mauro Perković trafił do Cracovii zimą w poprzednim sezonie. Jak się rozwinął w tym czasie, jakie ma przemyślenia dotyczące Ekstraklasy i gdzie chciałby trafić w przyszłości? Zapraszamy na rozmowę z obrońcą „Pasów”.
Piotr Rzepecki: Jesteś w Cracovii ponad pół roku, ale możemy powiedzieć, że czujesz się tutaj jak w domu?
Mauro Perković: Zdecydowanie. Z wielu przyczyn. Przede wszystkim atmosfera tutaj – w szatni jest sporo żartów, ale oczywiście nie zapominamy o pracy i rywalizacji na boisku. To mnie nakręca i sprawia, że każdy daje z siebie 100%.
To, co mogę powiedzieć ze swojej perspektywy, co na pewno mi pomaga, to fakt, że jest mnóstwo piłkarzy z Bałkanów. Jestem ja, Ajdin Hasić, Filip Stojilković, Bosko Sutalo. Nawet trener Luka Elsner, z którym rozmawiamy w tym samym języku. Oczywiście każdy w drużynie zna angielski, ale zdecydowanie łatwiej jest o rady czy wskazówki, kiedy trener jest mi w stanie je przekazać w ojczystym języku.
Tego lata do zespołu trafiło wielu zawodników, również na twoją pozycję. To działa motywująco, że musisz każdego dnia na treningu walczyć o skład?
Podoba mi się, że za każdym razem muszę udowadniać trenerowi czy też samemu sobie, że zasługuję na miejsce w składzie. W sporcie rywalizacja to najlepsza droga do podwyższania swoich umiejętności.
Czym różni się dzisiejsza Cracovia od tej pół roku temu?
Powiedziałbym, że przede wszystkim liczbą zawodników. Uważam też, że jakość w zespole jest zdecydowanie wyższa, co widać po zdobytych przez nas punktach. Kiedy przychodziłem zimą w tamtym sezonie, potrzebowałem kilku tygodni, by dojść do optymalnej formy i grać. Gdy poczułem zaufanie od trenera, to wiedziałem, że mam pewny plac.
Teraz jest inaczej. Nie wystarczy, że czuje się dobrze i gotowy. Wiem, że na moje miejsce jest kilku zawodników.
Jakie są największe różnice w waszej grze w porównaniu do poprzedniego sezonu?
W moim odczuciu to przede wszystkim pressing po stracie piłki. Gdy przejmujemy piłkę, to natychmiast gramy do przodu na napastnika. W poprzednim sezonie było trochę podobnie, bo za każdym razem, gdy przejmowaliśmy piłkę, to szukaliśmy Benjamina Kallmana i podawaliśmy do niego. Teraz tę rolę odgrywa Filip Stojilković.
Uważam też, że poprawiliśmy wykończenie. W tamtym sezonie nie byliśmy aż tak skuteczni, co jest bardzo ważne, bo nie zawsze jesteś w stanie kreować wielu sytuacji. Spójrzmy na mecz z Legią. Oddaliśmy dwa strzały i strzeliliśmy dwie bramki.

Jedno trafienie było twojego autorstwa. Jakie to było uczucie?
Nie da się tego opisać. Nie zrozumiesz, jak nie przeżyjesz. To samo powie każdy inny zawodnik.
Strzelenie bramki, zwłaszcza dającej wygraną, to wielka radość i satysfakcja. Ja uwielbiam zwłaszcza te momenty, gdy podchodzimy pod bramkę, za którą są nasi kibice i dziękujemy im za doping. To niesamowita energia, która ciebie wypełnia i czujesz, że wspólnie zrobiliście coś dobrego.
Kilka tygodni wcześniej przydarzył się jednak mecz w Białymstoku, którego nie będziesz wspominał najlepiej…
…zgadza się. Obejrzałem czerwoną kartkę, co ciekawe, to była pierwsza czerwona kartka w mojej karierze. Popełniłem błąd, którego żałuję. To był bardzo dziwny mecz, nie wykorzystaliśmy karnego, odpuściliśmy krycie przy pierwszej bramce dla Jagiellonii, a w drugiej połowie rywale strzelili nam aż cztery gole.
Cóż mogę powiedzieć, to piłka nożna… Całe szczęście w kolejnych spotkaniach się podnieśliśmy i daliśmy kibicom powody do radości.
Kto ciebie inspiruje?
Mogę wskazać Josko Gvardiola, który na mojej pozycji jest jednym z najlepszych na świecie.
Chociaż oczywiście najpierw musielibyśmy ustalić czy chodzi o środkowego obrońcę czy wahadłowego, bo ostatnio zdarzyło mi się zagrać na tej pozycji.
Chorwacja nie jest wielkim krajem, mieszka tam około 4 mln ludzi, czyli w zasadzie dziesięć razy mniej niż w Polsce. Jesteście bardzo dobrzy w wielu sportach. Jaki jest wasz sekret?
Myślę, że mamy niesamowity charakter i mentalność do uprawiania sportu. To jest w środku każdego z nas. Każdy chce być każdego dnia lepszy i przede wszystkim uwielbiamy rywalizację.
Nie jesteśmy wielkim krajem, ale jesteśmy cały czas głodni sukcesu na każdym szczeblu i w każdej dyscyplinie.
Rozumiem, że to wychodzi ponad sport? Cechy o których mówisz, dotyczą także życia codziennego.
Oczywiście. Każdy chce rywalizować, każdy chce być lepszy, co oczywiście pcha do tego żeby się rozwijać.
Jak wytłumaczyć przy bardzo dużym potencjale chorwackiej piłki, że liga chorwacka jest dopiero na 23. miejscu w rankingu UEFA?
Uważam, że dużo zależy chociażby od infrastruktury. W Polsce każdy stadion jest piękny, macie imponujące bazy treningowe, na czele z naszą. Jest kilka boisk, są kapitalne warunki do pracy i rozwoju.
W Chorwacji tego nie ma?
Nie na taką skalę. Są może trzy kluby, które nie mają się czego wstydzić.
Poza stadionami dochodzi też brak sukcesów w europejskich pucharach. To nie jest przypadek, że poza Dinamo Zagrzeb większość klubów nie radzi sobie i odpada dość szybko z Ligi Europy czy Ligi Konferencji.
Luka Elnser: Jestem praktykiem, który ma określoną paletę rozwiązań. Nie działam pod wpływem impulsu
Zdziwiłeś się jak wygląda sytuacja w Polsce ze stadionami, gdy przeniosłeś się do Cracovii? Z tego co mówisz, różnice są bardzo duże, ale nie śledząc wcześniej polskiej ligi, musiałeś być w szoku.
Tak było. Nie będę kłamał – nie oglądałem wcześniej polskiej ligi, nie grał tu żaden z moich przyjaciół. Nie wiedziałem jaka jest Ekstraklasa, jakie są tutaj stadiony i jaka jest atmosfera na trybunach. Gdy zagrałem pierwszy mecz wyjazdowy, pierwszy domowy, poczułem, że to jest „mój klimat”. Uważam, że to bardzo dobre miejsce do gry, rozwoju i postawienia kolejnego kroku.
Gdybyś miał wskazać stadion, na którym najprzyjemniej ci się grało?
Poza naszym stadionem oczywiście, to myślę, że stadion Lecha Poznań. Zagrałem 90 minut z Lechem w poprzednim sezonie, na trybunach była świetna atmosfera, wiem też, że nasi fani się przyjaźnią z kibicami Lecha Poznań.
Jak Mauro Perković wizualizuje sobie swoją karierę? Co powinno być twoim kolejnym krokiem?
Oczywiście jak każdy zawodnik marzę o grze w najlepszych ligach. W Dinamo miałem okazję grać w europejskich pucharach czy sięgać po mistrzowskie tytułu.
Ktoś może powiedzieć, że przejście do Cracovii było dla mnie krokiem w tył, ale ja upatrywałem tutaj szansę na rozwój. Na sprawdzenie się w zagranicznej lidze i przede wszystkim powrót po kontuzji, bo w Chorwacji miałem trudny czas. Jesienią 2024 roku nie zagrałem ani minuty.
Myślisz czasem, że gdyby nie kontuzja, to byłbyś teraz w zupełnie innym miejscu?
Kiedy jesteś poza zespołem przez 3-4 miesiące, zwłaszcza w takim klubie jak Dinamo, gdzie konkurencja jest ogromna, to nie jest łatwe. Ale uważam, że wszystko jest po coś. Teraz jestem w Cracovii, jestem szczęśliwy i myślę o tym, by z każdym dniem się rozwijać i stawać się lepszym zawodnikiem.
Masz swoją wymarzoną ligę?
Najwięcej oglądam LaLigi. Staram się śledzić każde spotkanie Realu Madryt i FC Barcelony. To jest liga, która mnie najbardziej pasjonuje. Myślę, że tam bym się odnalazł.
Na jakiej pozycji czujesz się najlepiej?
Najbardziej komfortowo mi się gra na pozycji środkowego obrońcy, choć ostatnio byłem ustawiony na wahadle. Tam są trochę inne zadania, ale cieszę się, że w meczu z Legią trener się na to zdecydował, bo każda taka zmiana rozwija. Na wahadle miałem też więcej swobody, w założeniu miałem się jak najczęściej podłączać do ataków, ale też bardzo dużo pracowałem w obronie.
Ale oczywiście powiem jak każdy – zagram tam, gdzie trener mnie ustawi. Najważniejsza jest gra i pomaganie drużynie w osiąganiu rezultatów.
Jak dużo swobody daje na boisku trener Elsner?
Oczywiście mamy sporo instrukcji i wskazówek na co uważać, jak mamy się zachować w danej fazie. Trener zawsze mówi, czego dokładnie ode mnie oczekuje. Jeśli wszystko jest w porządku, trener jest spokojny i ja też czuje, że wypełniam jego założenia.
Przeciwko któremu zawodnikowi w Ekstraklasie grało ci się najtrudniej?
Na pewno wskazałbym Mikaela Ishaka i Aliego Gholizadeha z Lecha Poznań.
Muszę na koniec zapytać – co z twoją przyszłością? Jesteś do Cracovii wypożyczony, a umowa wygasa na początku 2026 roku.
Ja tutaj czuje się świetnie, ale moja przyszłość zależy od Cracovii. Teraz staram się o tym nie myśleć, przed nami wiele bardzo ważnych spotkań tej jesieni i aktualnie skupiam się na tym, by pomagać drużynie.
Ale gdyby to zależało od ciebie…
…to bym został. Dlaczego nie? Bardzo mi się podoba w Cracovii i chciałbym tutaj zakończyć sezon, bo wierzę, że możemy wspólnie zrobić coś fantastycznego.
Ciekawy wywiad👍
Mauro to jeden z moich ulubionych piłkarzy Cracovii. Mam nadzieję że zostanie na dłużej.