Fot. Raków Częstochowa / Jakub Ziemianin
Wydaje się, że transferowa saga trenerska z udziałem Marka Papszuna nie będzie mieć końca i wszyscy pomału jesteśmy nią znudzeni. Cały czas Raków Częstochowa i Legia Warszawa są na rozdrożu, chociaż jak informują media, wszyscy w Częstochowie są pogodzeni z tym, że trener wkrótce odejdzie do ligowego rywala.
Legia Warszawa już od dłuższego czasu wysyła sygnały, że chce by Marek Papszun został jej nowym trenerem, zastępując szkoleniowca tymczasowego, a więc Inakiego Astisa, który przejął stery po Edwardzie Iordanescu. Pierwotnie Hiszpan miał pracować tylko do listopadowej przerwy na kadrę, ale okazuje się, że jego praca ma potrwać do końca rundy. Nie dlatego, że do siebie przekonał, a dlatego, że Legia nie może dojść do porozumienia z Rakowem w sprawie Papszuna.
Cała sprawa wygląda bardzo niepoważnie z perspektywy „Wojskowych”. Chodzi bowiem o kwotę, którą Legia ma zapłacić klubowi spod Jasnej Góry. Jak informują Meczyki, Raków znalazł już zastępstwo za Papszuna i zamierza ruszyć o Łukasza Tomczyka, który odpowiada za wyniki Polonii Bytom, rewelacji Betclic 1. Ligi.
Zdaniem wspomnianego źródła, w kontrakcie Tomczyka widnieje klauzula wykupu na poziomie 150 tys. złotych. Pierwszoligowiec nie ma zamiaru robić trenerowi pod górkę i chce go „sprzedać” wraz z dwójką asystentów – cała operacja miałaby kosztować Raków około 200 tys. złotych. Mówimy tutaj jednak o końcu rundy, a więc dopiero na wiosnę Tomczyk miałby poprowadzić Raków, jednocześnie zapisałby się na kurs UEFA Pro, ponieważ gdyby teraz przejął Raków to musiałby inny trener (np. Dawid Kroczek) formalnie zostać tymczasowym trenerem, gdyż Tomczyk nie ma jeszcze licencji.
Taki scenariusz najpewniej się nie wydarzy i dopiero od wiosny Raków będzie mógł liczyć na 37-latka, który uchodzi za jednego z ciekawszych trenerów młodego pokolenia na naszym rynku.
Ile Legia Warszawa zapłaci Rakowowi?
Cała sprawa pt. „Papszun w Legii” przeciąga się z uwagi na… prawdopodobny brak porozumienia w sprawie pieniędzy, które klub z Łazienkowskiej miałby wyłożyć za Marka Papszuna. Jak informują Meczyki: – „Sytuacja jest dynamiczna, ale na dziś Świerczewski nie ma zamiaru uginać się przed Legią i Papszunem – chyba, że klub ze stolicy podejmie rozmowy i ustali satysfakcjonujące warunki rozstania. Dla Rakowa to kwestia wyznaczenia zasad i granic na przyszłość dla innych”.
Ciężko tego nie odbierać jako akt niepowagi, ponieważ Legia liczy, że Raków puści trenera (który wyraża chęć odejścia), a sam klub nie poniesie znaczących kosztów. Mówimy w końcu o trenerze z mistrzostwem Polski oraz dwoma Pucharami Polski w CV.
Dlaczego więc „Wojskowi” nie chcą iść va banque? Ciężko stwierdzić, ale wydaje się, że Legia naraża się na śmieszność, bo niebawem minie miesiąc, odkąd klub rozstał się z Edwardem Iordanescu, a kibice są karmieni narracją o wielkich planach i ambitnych celach.

Przed sezonem z Łazienkowskiej wybrzmiewały hasła, że brak mistrzostwa będzie porażką i dramatem. Już można się z tym pogodzić. Pytanie tylko, czy ten sezon jest jeszcze do uratowania i kiedy przyjdzie Papszun, który ma być gwarancją sukcesów?
Warszawskie realia
Legia pod wodzą Marka Papszuna to też jest zagadkowy projekt, bo dotąd tak naprawdę Papszun pracował w Częstochowie, najpierw budując wielki Raków w latach 2016-2023, a później przejął klub po słabszym sezonie i od razu wywalczył wicemistrzostwo do końca bijąc się z Lechem Poznań o tytuł.
Struktura organizacyjno-zarządzająca jest jednak zupełnie inna w Rakowie, kiedy Papszun był drugi po Michale Świerczewskim. Jego głos był bardzo ważny, jeśli nie kluczowy w sprawie chociażby decyzji transferowych. W Legii nie będzie miał z pewnością tyle władzy, bo doskonale wiemy, że pion sportowy składa się z Michała Żewłakowa i Frediego Bobica, którzy głownie odpowiadać będą za sprawy kadrowe.
Jeśli jednak Papszun przyjdzie w końcu do Legii (co najpewniej wydarzy się po rundzie), to będzie miał okres na przegląd wojsk i być może dojdzie do wielu zmian w okresie zimowym. Obecnie Legia Warszawa zajmuje 12. miejsce w tabeli i ma ledwie 2 punkty przewagi nad strefą spadkową. Przed stołecznymi w czwartek rywalizacja ze Spartą Praga w 4. kolejce Ligi Konferencji.