
Fot. Kanał Sportowy / Twitter screen
Ciężko nie określić meczu o Superpuchar Polski nie inaczej, jak wielką klapą. Spotkanie zostało wciśnięte w środku tygodnia, w trakcie rundy wiosennej, kiedy zarówno Jagiellonia, jak i Wisła walczą o swoje cele odpowiednio w Ekstraklasie i pierwszej lidze, do tego „Jaga” mierzy się jeszcze w europejskich pucharach. Poza tym kibice mistrza Polski zbojkotowali to spotkanie, nie będziemy oceniać czy słusznie, ale wszyscy się zgodzą z tym, że nie tak to wszystko miało wyglądać!
Na domiar złego udało się ustanowić nowy niechlubny rekord frekwencji na PGE Narodowym. Otóż starcie między Jagiellonią a Wisłą oglądało z trybun – uwaga – 10 935 widzów.
Więcej kibiców oglądało spotkanie Legii Warszawa z Sevillą, kiedy otwierano obiekt (16 tys.) czy spotkania reprezentacji Polski z Gibraltarem z 2015 roku (27 tys.) czy z Łotwą z 2023 roku (31 tys.), kiedy Biało-Czerwoni robili wszystko, by odtrącić kibiców reprezentacji Polski, podczas paskudnych dla nas eliminacji do Euro 2024.
Tak czy siak – mecz o Superpuchar 2024 moim zdaniem nie powinien się odbyć, a na pewno nie w takich okolicznościach, na początku kwietnia, na stadionie w Warszawie z udziałem kibiców tylko jednego klubu. Oczywiście można zadać rozsądne pytanie – dlaczego kibice „Jagi” olali ten mecz i nie wspierali swoich piłkarzy z trybun? Z jednej strony to zrozumiałe, bo pierwotnie mecz miał się odbyć na ich stadionie i nawet rozpoczęto sprzedaż biletów. PZPN jednak zareagował, kiedy okazało się, że przy Słonecznej nie zasiądzie zorganizowana grupa kibiców Wisły Kraków. „Biała Gwiazda” wówczas się zbuntowała, słysząc o kolejnym remoncie na stadionie gospodarza przed meczem z Wisłą. Organizacją zajął się PZPN, spotkanie przełożono na PGE Narodowy, kibice Jagiellonii poczuli się oszukani, no bo przecież na czele związku stoi „ich człowiek”, czyli Cezary Kulesza.
Niezależnie od tego, czy kibice Wisły (którzy słusznie mogli czuć frustracje, słysząc o braku możliwości kibicowaniu swojej drużynie na trybunach) mieli racje czy też racje mieli fani Jagiellonii (którzy mieli pełne prawo się wkurzyć na PZPN-owski bałagan), to winny wszystkiemu jest związek z Kuleszą na czele.
Jagiellonia Białystok zdobywcą Superpucharu Polski!
Trzeba było sprawić załatwić od razu, przed startem sezonu. Wzorem zachodnich lig termin meczu o Superpuchar powinien być wyznaczony wcześniej, a obiektem powinien być stadion mistrza Polski. W takich sprawach nie powinno być miejsca na dialog, na rozmowy w sprawie przeniesienia meczu. To tak jakby przenosić spotkania ligowe, bo jedna drużyna chce mieć więcej czasu na przygotowanie…
Moim zdaniem efekt mógł być tylko jeden. Bez atmosfery, bez temperatury, bez klimatu rozegrano mecz, do którego nie będziemy wracać wspomnieniami. Odbył się i w zasadzie tyle.
Trzeba oczywiście docenić kibiców Wisły Kraków za doping, ale taka liczba sympatyków na największym obiekcie w Polsce wrażenia nie robi i sprawia, że „opakowanie” tego meczu było smutne. Oglądało się to po prostu smutno. I tyle.
Na szczęście, jak donosi Super Express, PZPN uczy się na błędach i już przed nowym sezonem zostanie rozegrany Superpuchar w konkretnym terminie, tydzień przed startem Ekstraklasy. I bardzo dobrze – będziemy mieli w tej materii normalność. Szkoda, że musiał się wydarzyć ten organizacyjny potworek, byśmy ustalili ważną kwestię. Moim zdaniem jednak, ten mecz mógł się równie dobrze nie odbyć. Przed obiema ekipami zdecydowanie ważniejsze spotkania.
1 komentarz on “Superklapa! Najgorsza frekwencja w historii PGE Narodowego podczas Superpucharu”