
Fot. Wisła Kraków / Bartek Ziółkowski
Doczekaliśmy się! Już dziś odbędzie się mecz o Superpuchar Polski, na PGE Narodowym Wisła Kraków zagra z Jagiellonią Białystok. Drużyna Mariusza Jopa trzeci rok z rzędu walczy o awans do Ekstraklasy, aktualnie znajduje się na szóstym miejscu w tabeli pierwszej ligi. Osłodą dla sympatyków jest jednak szansa na kolejne trofeum, we wtorek odbyła się przedmeczowa konferencja. Co szkoleniowiec przekazał w przededniu walki o Superpuchar?
„Biała Gwiazda” w miniony piątek pokonała 2:1 Kotwicę Kołobrzeg. Było to jednak zwycięstwo pyrrusowe, urazu doznał najlepszy zawodnik Wisły – Angel Rodado. Napastnik w 66. minucie tamtego spotkania dał gospodarzom prowadzenie, chwilę później musiał opuścić plac gry z powodu kontuzji barku.
Absencja Hiszpania to znaczne osłabienie dla szóstej siły pierwszej ligi: – Jest w trakcie rehabilitacji, próbujemy leczyć kontuzję nieoperacyjnie. To ten sam bark co wcześniej, zobaczymy jak ta rehabilitacja będzie przebiegała. Próbujemy jak najszybciej przywrócić go do zdrowia. Możliwa jest zarówno taka opcja, jak i operacja – poinformował Mariusz Jop.
Misja zastąpienia Rodado jawi się jako niemożliwa, w drużynie nie ma drugiego piłkarza o takiej jakości. Szkoleniowiec „Białej Gwiazdy” przedstawił szereg rozważanych scenariuszy: – Możliwości jest kilka, bo może tam zagrać ktoś z młodych piłkarzy, a mam tutaj na myśli Kuziemkę i Baniowskiego. Może zagrać Kacper Duda na pozycji „dziesięć”. Może tam zagrać też Jesus Alfaro. Możliwości jest więc kilka. Myślimy nad tymi rozwiązaniami, trenowaliśmy różne scenariusze. Postaramy się wybrać takie rozwiązanie, które jest najlepsze dla zespołu w tym momencie – mówił opiekun Wisły.

Wątpliwości pojawiają się także wobec ustawienia drugiej linii, w tym aspekcie trener ma pozytywny ból głowy: – Jest możliwość ustawienia Carbo, Poletanovica i Dudy w środku pola, Kacper byłby na pozycji numer „dziesięć”. Także Jesus Alvaro, w tej rundzie jest w świetnej dyspozycji. Mamy sporo spotkań blisko siebie, będziemy starali się wykorzystać zawodników w zależności od dyspozycji – wyjaśnił trener. Z pewnością będzie to kluczowy aspekt w walce przeciwko Jagiellonii, która będzie chciała zdominować centrum boiska.
Zadyszka rywala?
W ostatniej kolejce Ekstraklasy Jagiellonia przegrała jednak 0:1 z Lechią Gdańsk, która przed meczem zajmowała przedostatnie miejsce w ligowej tabeli. Białostoczanie nie potrafili osiągnąć przewagi, przespali pierwszą połowę spotkania.
Szkoleniowiec Wisły Kraków został zapytany o przeciwnika, nie krył uznania wobec mistrza Polski. Zaznaczył jednak, że gra w roli faworyta wiąże się z pewnymi trudnościami: – Na pewno takie radzenie sobie z presją, gra w roli faworyta z zespołami, które bronią nisko i czekają na kontratak, jest trudne. Nie tylko dla Wisły, ale też dla innych zespołów, które się często z tym spotykają. Tutaj piłeczka jest po stronie Jagiellonii. Jagiellonia presję ma na pewno większą, jest faworytem. Jest mistrzem Polski. Jest zespołem, który dalej nas reprezentuje w europejskich pucharach. My przystąpimy do tego meczu z pozycji zespołu, który teoretycznie nic nie musi, a tylko może zyskać na tym meczu.
Opiekun przyznał, że nie jest to najważniejsze spotkanie w jego karierze trenerskiej. Zaprezentował racjonalne podejście, jego podopieczni mają zagrać kolejny mecz, następnie skupić się na walce o ligowe punkty. W Krakowie znacznie wyżej ceniony byłby upragniony awans do Ekstraklasy, triumf sprzed roku okazał się niejako kielichem zatrutym: – To było tak dawno temu, że to nie ma żadnego znaczenia, ale być może dla niektórych zawodników, którzy mieli przyjemność grać w tym finale, to wspomnienia będą na pewno bardzo pozytywne, bo ten mecz skończył się dla nas korzystnie. Dla mnie osobiście jednak nie ma to znaczenia – mówił Jop.
Naczelną postacią drużyny z Białegostoku w obecnej kampanii jest Afimico Pululu, Angolczyk szczególnie upodobał sobie granie w środku tygodnia – aktualnie przewodzi w klasyfikacji strzelców Ligi Konferencji. Mariusz Jop nie planuje jednak poświęcać nadmiernej siły by powstrzymywać snajpera „Jagi”, zauważył także pewną szansę dla swoich podopiecznych: – To nie są czasy, żeby oddelegowywać zawodnika do pilnowania jednego, wyróżniającego się piłkarza w drużynie przeciwnej. Zresztą myślę, że poza Pululu jest tam wielu dobrych piłkarzy. Nic tutaj wielkiego wymyślić nie możemy. Oczywiście Pululu jest zawodnikiem, który ma wiele atutów. Jest silny fizycznie. Ma ciąg na bramkę, trudno go powalić. Ma dobre, krótkie prowadzenie piłki. To jest piłkarz, który na pewno udowadniał na poziomie Europy i Ekstraklasy, że jest bardzo groźnym i skutecznym napastnikiem. Ma natomiast też swojej słabsze strony, jeśli chodzi o grę i postaramy się to wykorzystać.
Do Warszawy wybierze się grupa zawodników większa niż zazwyczaj, niektórzy dojadą na spotkanie w celu wspierania kolegów, na PGE Narodowym obecny będzie także kontuzjowany Angel Rodado. Bezpośrednio po konferencji drużyna ruszyła w drogę do stolicy.
Wisła po spotkaniu nie wróci do Krakowa, w najbliższy weekend czeka ją ligowa rywalizacja z Wartą Poznań. Zawodnicy udadzą się zatem do Grodziska Wielkopolskiego na krótkie zgrupowanie.
Mówi się, że gdy coś jest opóźniane i wielokrotnie przekładane, to smakuje najlepiej. Faworytem spotkania będzie Jagiellonia, zeszłoroczny Puchar Polski pokazał jednak, że PGE Narodowy uwielbia niespodzianki. Pierwszy gwizdek sędziego Jarosława Przybyła o godz. 21:00.