Fot. Wisła Kraków / Ewa Michalik
Wciąż nie rozstrzygnięto sporu pomiędzy Śląskiem Wrocław a Wisłą Kraków w sprawie meczu z dnia 7 marca, kiedy zespół „Białej Gwiazdy” nie zjawił się we Wrocławiu. Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że kibice Wisły będą rozczarowani decyzją Najwyższej Komisji Odwoławczej PZPN.
Przypomnijmy, 7 marca 2026 roku miało się odbyć hitowe starcie w ramach 24. kolejki między Śląskiem a Wisłą. Ta rywalizacja nie doszła do skutku, poszło o decyzję Śląska o niewpuszczenie zorganizowanej grupy kibiców Wisły Kraków. „Biała Gwiazda” w osobie Jarosława Królewskiego zareagowała stanowczo – nie przyjechała na mecz, tłumacząc swoją decyzję obawą o zdrowie i bezpieczeństwo sztabu i zawodników.
Kto ma rację w sporze?
W pełni można zrozumieć perspektywę Wisły Kraków, która od wielu miesięcy odbiła się od ściany, kiedy kolejne pierwszoligowe kluby publikowały oświadczenia, że trwa remont sektora lub kibice goście nie mogą przyjechać z innych – powiedzmy – uzasadnionych powodów, choć rzecz jasna wszystko rozbijało się o głośny bojkot, który był wymierzony w kibiców Wisły od sierpnia 2023 roku.
Kibice Wisły Kraków nie zostaną wpuszczeni na stadion GKS-u Tychy
Wisła zareagowała ostrzej, bo komunikacja ze strony Śląska była momentami bezczelna. Brakowało sensownych argumentów dlaczego kibice Wisły nie mogą przyjechać w zorganiozwanej grupie. Mimo mediacji i rozmów, w które był zaangażowany PZPN ustalono, że termin meczu się nie zmieni, a WKS oczekiwał, że Wisła (bez swoich kibiców) przyjedzie na Dolny Śląsk i rozegra mecz.
„Biała Gwiazda” stanowiska jednak nie zmieniła i piłkarze wraz ze sztabem nie ruszyli się z Małopolski. Kibice Śląska na mecz przyszli, była telewizja, zespół sędziowski, piłkarze WKS-u, zabrakło tylko drużyny gości. Na końcu jednak przegrało całe środowisko, bo w miejsce hitowego starcia dwóch wielkich marek byliśmy świadkami cyrku – arbiter zagwizdał, przepisowo odczekano 15 minut, piłkarze Śląska zeszli do szatni, a Wisłę ukarano walkowerem.
I teraz przechodzimy do najważniejszego – jak udało nam się ustalić, decyzja wcale nie musi zapaść jutro. Strony zostały zaproszone przez Najwyższą Komisję Odwoławczą PZPN celem obrad, ale nie będzie wielkiej niespodzianki jak dyskusje się przedłużą na przykład do przyszłego tygodnia.
Drugą kwestia jest rozegranie ponowne meczu Śląsk – Wisła. To według naszej wiedzy nie jest możliwe, przedstawione dokumenty z perspektywy formalno-prawnej nie pchają NKO do decyzji o rozegraniu takiego spotkania. Sprawa meczu w ramach 24. kolejki została zamknięta 7 marca. Kluby mogą się jeszcze spotkać na boisku, najprawdopodobniej za kilka miesięcy już na poziomie Ekstraklasy.
Według naszej wiedzy kara dla Śląska Wrocław za niewpuszczenie kibiców Wisły Kraków (1 milion złotych) zostanie mocno zmniejszona. Dotychczas kluby za niewpuszczenie kibiców Wisły otrzymywały kary w zasadzie symboliczne:
- Arka Gdynia (poprzedni sezon) – 20 tys. złotych,
- Miedź Legnica (poprzedni sezon) – 20 tys. złotych i 50 tys. złotych w zawieszeniu,
- Warta Poznań (poprzedni sezon) – 20 tys. złotych i 50 tys. złotych w zawieszeniu.
Stąd kara dla Śląska jawi się jako drakońska i jest ogromna szansa na to, że zostanie zmniejszona. Nawet o więcej niż połowę.
Kto zapłaci za organizację meczu?
Na końcu też pozostaje kwestia zapłacenia za organizację spotkania (służby porządkowe, stewardzi, technicy, operatorzy, pracownicy itd.). Termin meczu został wyznaczony wcześniej, poinformowano Wisłę, że się odbędzie, na stadion przyszli kibice, sędziowie, delegat, była obsługa telewizyjna, a to wszystko generuje koszty, które ma ponieść Wisły Kraków. Stanowisko Śląska w tej sprawie jest jasne – klub z Wrocławia nie ma zamiaru dokładać i chce obciążyć kosztami Wisłę Kraków.
Będziemy się przyglądać sprawie, ale według naszej wiedzy nie będzie nowych rewelacji. Wisła Kraków mimo dobrych chęci i walki za słuszną sprawę, poniesie wszelkie koszty związane z organizacją meczu, punktów nie odzyska.
Na tej bitwie nie ma wygranych
Cała walka Wisły Kraków ze Śląskiem była jednak potrzebna z kilku powodów – przede wszystkim liczymy, że PZPN będzie teraz wnikliwie i szczegółowo badał każdy przypadek, gdy klub-gospodarz informuje, że nie wpuści zorganizowanej grupy kibiców rywali nie przedstawiając sensownych argumentów. Z perspektywy Wisły na pewno w dużym stopniu to zjednoczyło środowisko. Wizerunkowo Wisła i Jarosław Królewski wypadli też dobrze jako klub, który wyznaje pro-sportowe wartości (brak kibiców gości nie stoi w myśl zasady fair play).
Śląsk wygrał na płaszczyźnie formalno-prawnej, bo zwyczajnie bronią go przepisy. Można teraz spierać się o to, który klub zyskał wizerunkowo, ale to pewnie kwestia perspektywy, choć całościowo można powiedzieć, że przegrywają wszyscy, bo zamiast piłkarskiego święta mieliśmy przepychanki, które trwają po dziś dzień.
Wisła nie ponosi jednak bardzo poważnych konsekwencji, poza finansowymi, bo aż strach pomyśleć, co byłoby gdyby „Biała Gwiazda” na dwie kolejki przed końcem sezonu nie awansowałaby do Ekstraklasy i na przykład punkty, których nie podniosła z boiska byłyby potrzebne do awansu bezpośredniego.