Fot. GIEKSA FOTO / Tomasz Błaszczyk
Mateusz Wdowiak trzy razy podnosił Puchar Polski – raz zdobył krajowy puchar z Cracovią, dwukrotnie świętował jako zawodnik Rakowa Częstochowa. Z piłkarzem GKS Katowice rozmawiamy o półfinałowym starciu z Rakowem Częstochowa, zimowym transferze i planach na aktualny sezon. Zapraszamy.
Piotr Rzepecki: Świetnie wszedłeś w nowy zespół. Twoje przenosiny do GKS Katowice pokazują, że nie zawsze jest potrzebny okres na aklimatyzację.
Mateusz Wdowiak: Chciałem wywalczyć miejsce w pierwszym składzie, udało się praktycznie to od razu. Taki był mój zamysł, żeby zmienić klub i grać jak najwięcej. W okresie przygotowawczym rywalizacja na mojej pozycji była spora i cieszy mnie, że udało mi się ją wygrać. Ale wiadomo – zawsze trzeba być czujnym. Sezon się nie skończył. Na ten moment regularna gra mnie bardzo cieszy.
Dlaczego akurat GKS Katowice? Miałeś tej zimy jeszcze inne oferty?
Było to pokłosie tego, że w Zagłębiu grałem coraz mniej. Na początku sezonu grałem regularnie, ale później dostawałem mało minut i doszedłem do wniosku, że najlepiej będzie zmienić klub, otoczenie. Czemu GieKSa? Miałem dwie poważne oferty – z Arki Gdynia i właśnie z GKS Katowice. Po przeanalizowaniu, po rozmowach z trenerem Rafałem Górakiem i dyrektorem sportowym Dawidem Dubasem stwierdziłem, że to będzie dobry krok dla mnie.
Była szansa transferu zagranicznego?
Ofert nie było, tylko zapytania z Cypru i Bułgarii, ale nie było żadnych konkretów.
Jesteś zaskoczony dobrą formą Zagłębia?
Myślę, że nikt nie stawiał przed sezonem, że Zagłębie będzie walczyć o puchary. Ten sezon jest szalony, w tabeli jest bardzo ciasno, natomiast Zagłębie rzeczywiście imponuje. Zespół ma swój styl, wypracowane schematy. Myślę, że do końca Zagłębie będzie się bić o europejskie puchary, choć ciężko tak naprawdę o prognozę, bo chyba każdy widzi jak ten sezon jest szalony.
Pomówmy teraz o półfinale Pucharu Polski z Rakowem. Koledzy z szatni już pytali, jakie to uczucie grać na Narodowym?
Miałem tę przyjemność wystąpić na Narodowym, każdemu piłkarzowi tego życzę, by choć raz w karierze zagrał na takim stadionie, bo to jest niezwykłe przeżycie. Wierzę w to, że niebawem my jako GKS Katowice pojedziemy na Narodowy, został nam tylko jeden krok. Zdajemy sobie sprawę z tego jak ważne jest to spotkanie, ale też jesteśmy pewni siebie. Dobrze wyglądamy. Czujemy się mocni, choć Raków jest bardzo dobrą drużyną i zawsze jest groźny. My chcemy powalczyć o awans. To wielkie wydarzenie, ale mam nadzieję, że czeka nas jeszcze większe 2 maja na Narodowym.
Co sobie pomyślałeś jak trafiliście na Raków?
To drużyna, która ma określony styl i tak naprawdę od lat funkcjonuje w jednym systemie. Są w tym powtarzalni. Czy mamy obawy? Raczej nie, określiłbym to jako chęć sprawdzenia się w rywalizacji.

Czujecie, że balonik jest napompowany przez kibiców, społeczność GieKSy?
Nie czujemy presji, raczej mamy w sobie chęć zagrania tego meczu. Ważne będzie to, by zachować chłodną głowę, musimy zagrać swoją piłkę, tak jak w poprzednich meczach na wiosnę.
Jutrzejszy mecz będzie na pewno wyjątkowy dla ciebie czy Bartosza Nowaka, bo graliście w przeszłości w Rakowie.
Graliśmy w Rakowie, wiemy jak to od środka wygląda, choć wiele się zmieniło od tego czasu. Fajnie będzie wrócić na stadion. Dla mnie spotkania z byłymi drużynami zawsze są szczególne, dla Bartka pewnie też.
W mediach mówiło się sporo o jego powołaniu do reprezentacji Polski. Twoim zdaniem były to głosy przesadzone?
Każdy widzi jaką Bartek ma jakość. W praktycznie każdym naszym meczu jest wiodącą postacią. Ciężko mi się wypowiedzieć, bo patrzę subiektywnie jako kolega z zespołu, ale wydaje mi się, że zasłużył. Wszystko oczywiście zależy od selekcjonera, jego wizji. Życzę oczywiście Bartkowi powołania i debiutu w reprezentacji Polski, bo każdy widzi, że jest w życiowej formie i wygląda fantastycznie.
Jakie masz najlepsze wspomnienie związane z Pucharem Polski?
Finał, który grałem z Cracovią. To był prawdziwy rollercoaster. Wspominam mojego gola na wagę wygranej. To są wspomnienia, które zostaną ze mną do końca kariery. To był wyjątkowy moment dla klubu i liczę, że niebawem z GKS Katowice napiszemy swoją historię.
Jakie są cele GKS Katowice na koniec sezonu, poza oczywiście wywalczeniem finału Pucharu Polski?
Przede wszystkim się utrzymać…
…to chyba formalność.
Formalność, ale zważywszy na to jaki jest sezon, to trzeba tę formalność dopełnić. Oczywiście, że celujemy wyżej niż w siódme miejsce, które aktualnie zajmujemy. Trzeba jednak pamiętać, z którego miejsca zaczynaliśmy na początku wiosny (GKS Katowice spędził zimę w strefie spadkowej – red.). Stąpamy twardo po ziemi. W pierwszej kolejności chcemy się utrzymać, a później będziemy wyznaczać sobie nowe cele.