
Fot. Korona Kielce
Mariusz Fornalczyk to jedna z najjaśniejszych postaci wiosną w Ekstraklasie oraz symbol odbudowy Korony Kielce. 22-latek w 2025 roku zanotował dwa gole i dwie asysty i z pewnością będzie nękał bramkarzy rywali jeszcze wielokrotnie do końca rozgrywek. Z piłkarzem Korony porozmawialiśmy o ostatnich kilku miesiącach oraz o reprezentacji młodzieżowej, do której został powołany.
Piotr Rzepecki: Jak Mariusz Fornalczyk opisałby siebie jako piłkarza?
Mariusz Fornalczyk: Na pewno już bardziej dojrzałego niż trzy lata temu. Złapałem dużo minut w ostatnich kilku miesiącach, te pół roku w Koronie Kielce bardzo dużo mi dało.
Wcześniej tego brakowało?
Zdecydowanie. Oczywiście wiem, że jeszcze dużo pracy przede mną, ale uważam, że wszystko idzie swoją naturalną drogą i w dobrym kierunku. To najważniejsze.
Minął rok od twoich przenosin do Korony. Jak oceniłbyś swój pobyt w Kielcach?
Pierwsze pół roku było trudne, przychodziłem z Pogoni Szczecin, gdzie grałem bardzo mało. Chciałem pomóc drużynie, ale jednocześnie sam musiałem się odbudować. Korona mi bardzo pomogła. Jeśli chodzi o ten sezon, to już wyglądało to lepiej w moim wykonaniu, ale uważam, że jesienią brakowało mi liczb.
Czułeś dużą presję związaną z brakiem goli czy asyst?
Nie powiem, że to we mnie siedziało, ale wiadomo, że dla zawodnika ofensywnego to bardzo ważne. Wiedziałem, że moja praca prędzej czy później zaowocuje, udało mi się przełamać w młodzieżówce, przeciwko reprezentacji Kosowa strzeliłem bramkę i wypracowałem rzut karny, później strzeliłem też w meczu z Niemcami. Wróciłem do klubu podbudowany i moja gra wyglądała znacznie lepiej.

Wspomniałeś o meczu z Niemcami. Myślę, że każdy kibic widział twojego spektakularnego gola w tym spotkaniu. Czym więc się różni Mariusz Fornalczyk z klubu i z reprezentacji młodzieżowej? Niektórzy mówią, że to dwóch różnych zawodników.
Ja tak nie uważam. W kadrze dostałem szansę i ją wykorzystałem. Jesienią zależało mi na tym, żeby formę z kadry przełożyć na tę w klubie. Uważam jednak, że wiosną dużo lepiej to wygląda. Doszły liczby, co mnie bardzo cieszy.
Jakie są największe różnice między grą w klubie a reprezentacji młodzieżowej?
Założenia są w klubie i w kadrze są wbrew pozorom bardzo zbliżone. I w klubie, i w kadrze gram na dziesiątce. Trener Adam Majewski widział jak gram w Koronie i oczekiwał tego samego w reprezentacji.
Być może ze zgraniem w kadrze jest trochę inaczej. Nie widzimy się z chłopakami codziennie. Powoli się docieramy, poznajemy. Mamy tylko kilka jednostek treningowych, po których gramy mecz. Zupełnie inaczej niż w klubie.
Jak oceniłbyś reprezentację młodzieżową pod kątem potencjału?
Czujemy się ze sobą bardzo dobrze. Na boisku i poza boiskiem, co jest równie istotne. Myślę, że mamy bardzo duży potencjał w naszym rocznikach 2002 i 2003, jest oczywiście też kilku młodszych chłopaków.
Myślę, że możemy pojechać na turniej i powalczyć o awans z grupy, na pewno nie zadowoli nas sam udział na mistrzostwach.
Jaki jest twój status w drużynie narodowej?
Pomagamy sobie nawzajem. Wszyscy jesteśmy na równi, nie ma takich sytuacji, że ktoś się wywyższa, bo przyjeżdża z lepszego klubu albo z zagranicy.
Jak oceniasz trenera Adama Majewskiego?
Bardzo dobrze. Zagrałem u niego pierwszy raz we wrześniu z Bułgarią. Udało mi się wywalczyć rzut karny. Pokazałem, że można mi ufać i na mnie stawiać. Na następnym zgrupowaniu wyszedłem dwa razy w pierwszym składzie – z Kosowem i z Niemcami.
Masz na bieżąco kontakt z trenerem Majewskim?
Trener mnie obserwuje. Zdaje sobie z tego sprawę, to oczywiście dodatkowe paliwo do działania.
Myślisz, że Polska może być czarnym koniem na zbliżających się młodzieżowych mistrzostwach Europy?
Stąpamy twardo po ziemi. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że mecze na turnieju nie będą łatwe. W grupie zagramy z Portugalią, Francją i Gruzją, musimy więc się pokazać z jak najlepszej strony i trzymać się razem – być mocni jako grupa.
Gdzie zobaczymy Mariusza Fornalczyka za pół roku?
Na początku tego sezonu mówiłem sobie, że mam grać tak, jak potrafię najlepiej, notować liczby i dobrze wykonywać swoją robotę. Jeśli chodzi o kwestie ewentualnego transferu – na to wszystko przyjdzie czas pod koniec sezonu, kiedy skończymy z Koroną na zadowalającym nas miejscu i kiedy dobrze pokażemy się jako drużyna na młodzieżowym Euro.