Fot. Jagiellonia Białystok / Kamil Świrydowicz
Za nami tydzień, który miał przynieść wyczekiwany krok w stronę europejskiej elity, a brutalnie sprowadził nas na ziemię. Polskie kluby w Lidze Europy dopisały do krajowego dorobku okrągłe zero punktów. Podczas gdy nasi bezpośredni rywale w walce o czołową dziesiątkę rankingu UEFA regularnie punktują i powiększają przewagę, my możemy jedynie bezradnie patrzeć na oddalający się pociąg z napisem „faza ligowa Ligi Mistrzów dla mistrza Polski”.
Dwa różne oblicza, ten sam gorzki finał
Z czwartkowych spotkań wyłaniają się dwie skrajnie odmienne historie, które łączy jedno: brak jakiejkolwiek zdobyczy punktowej.
Z jednej strony mamy Lecha Poznań, który na Estádio da Luz w Lizbonie zagrał z Benfiką odważnie, bez kompleksów i momentami zmuszał portugalskiego faworyta do paniki. Kolejorz pokazał charakter, wysoki pressing i determinację, jednak różnica w jakości indywidualnej rywala przesądziła o porażce 1:3. Mimo zaledwie jednego punktu po czterech kolejkach, postawa poznaniaków i nadchodzący terminarz dają jeszcze cień nadziei na powrót do walki o fazę pucharową.
Z drugiej strony mamy Jagiellonię Białystok, której występ w Sofii przeciwko Lewskiemu to potężne rozczarowanie. Zamiast zapowiadanego futbolu „na tak”, spokoju i dyscypliny, mistrzowie Polski zaprezentowali chaos, bezradność i stracili decydującą bramkę po rzucie rożnym. Porażka 0:1 oznacza, że po połowie fazy ligowej Jaga ma na koncie ledwie trzy oczka, a przed nią starcia z rywalami pokroju Lyonu, Crystal Palace czy Viktorii Pilzno. Szanse na awans do fazy pucharowej stopniały niemal do zera.
Rywale odjeżdżają: Czesi, Grecy i Norwegowie nie czekają
Największy ból przynosi jednak spojrzenie na tabelę współczynników UEFA. Polska ugrzęzła na 13. pozycji, a kraje, z którymi jeszcze niedawno toczyliśmy bezpośredni bój, zaliczyły znakomity tydzień:
- Grecja (10. miejsce) zdobyła w ten weekend aż 1,000 pkt i ma już ponad 7 punktów w samym tym sezonie – niemal tyle, ile Polska w całym swoim rekordowym sezonie 2022/23.
- Czechy (11. miejsce) powiększyły przewagę o kolejne 0,600 pkt dzięki wygranej Viktorii Pilzno i remisowi FK Jablonec.
- Norwegia dorzuciła 0,800 pkt i zaczyna coraz mocniej naciskać na nasze plecy.
- Dania konsekwentnie korzysta z obecności swoich klubów w Lidze Konferencji, zbierając łatwiejsze punkty przy znakomitym przeliczniku.
Brutalna rzeczywistość
Mając w fazie ligowej europejskich pucharów zaledwie dwa zespoły, margines błędu wynosił zero. Czwartkowy wieczór brutalnie obnażył brak głębi i wsparcia ze strony pozostałych przedstawicieli Ekstraklasy, którzy odpadli już na etapie eliminacji.
Jeżeli Lech i Jagiellonia nie zaczną natychmiast punktować w kolejnych seriach gier, marzenia o awansie do czołowej dziesiątki Europy będziemy musieli odłożyć na kolejne lata. Czas na wyciągnięcie wniosków, bo Europa nie zamierza na nas czekać.